Czupel jest najwyższym szczytem Beskidu Małego w paśmie Magurki Wilkowickiej. Do niedawna za kulminację tego pasma górskiego uważano Łamaną Skałę (929 m n.p.m) położoną po drugiej stronie rzeki Soły i dopiero kilkanaście lat temu dokładne pomiary kartografów przyznały pierwszeństwo Czuplowi. Jeszcze 10-lat temu cały masyw Czupla był zalesiony, a szczyt porastała piękna buczyna karpacka. Ostatnio wiatrołomy i wycinka osłabionych kwaśnymi deszczami drzew spowodowały wylesienie szczytu, co umożliwia oglądanie rozległych widoków doliny Soły i Jeziora Czarnieckiego – jednego z trzech sztucznych zbiorników wodnych utworzonych na Sole (pozostałe to Jezioro Żywieckie i Jezioro Międzybrodzkie). W kierunku południowym panorama obejmuje Beskid Śląski, od którego pasmo Magurki Wilkowickiej oddzielone jest Bramą Wilkowicka. Nieopodal szczytu Czupla znajduje się Wietrzna Dziura – niewielka szczelinowa jaskinia o długości korytarzy około 33 metrów.

 
 
 
 

Pomimo, że Czupel jest jedną z najłatwiej dostępnych gór spośród szczytów zaliczanych do „Korony”, sprawił nam sporo kłopotów. Nawet półtoraroczne maluchy mogą wejść na szczyt o własnych siłach, wspinając się wygodną, leśną drogą ze schroniska PTTK na Magurce Wilkowickiej (909 m. n.p.m.). Marsz w jedną stronę nie powinien zając więcej niż 1,5 godziny, a do schroniska można dojechać samochodem asfaltową drogą z Łodygowic. Istnieje jednak ryzyko otrzymania mandatu od straży leśnej. Droga jest teoretycznie zamknięta dla ruchu samochodowego, chociaż goście schroniska nie przestrzegają zakazu wjazdu.

Pierwszą próbę zdobycia Czupela podjęliśmy we wrześniu 2008 roku. Zanocowaliśmy wówczas wygodnie w schronisku, które wyposażone jest w kilka niezłych pokoi. Tradycje schroniska na Magurce Wilkowickiej sięgają 1903 roku, a obecny murowany budynek został wybudowany przez niemiecką organizację turystyczną w 1913 roku. Mogliśmy dowoli rozkoszować się atmosferą starego, ale dobrze utrzymanego schroniska, bo zła pogoda skutecznie powstrzymała innych turystów od górskich wędrówek. Niestety, następnego dnia temperatura spadła do 3 st. C, a deszcz przeplatał się z uporczywą mżawką, niesioną przez silne podmuchy wiatru. Zrezygnowaliśmy.

 
 
 
 

Wróciliśmy pod Czupel w piękny, październikowy weekend, jadąc przez Rabkę spod Mogielicy. Niestety, tym razem w góry wyruszyło mnóstwo turystów z Bielska Białej i całego Śląska. O noclegu w pokoiku, który wspominał Adaś z poprzedniego pobytu nie mogło być mowy. Nie było nawet wolnych stolików, żeby zjeść obiad. Nasze zdenerwowanie udzieliło się Adasiowi, który liczył na zabawę w chowanego w schroniskowej szafie. Tymczasem wyszliśmy w góry z zamiarem szybkiego „zaliczenia” góry. Zaraz po opuszczeniu polany, na której stoi schronisko, znaleźliśmy się w cichych zagajnikach, uzupełniających zniszczony drzewostan. Szybo wszystko wróciło do normy i bez przeszkód i z przyjemnością weszliśmy późnym wieczorem na szczyt. Adaś ponad 1/3 drogi przeszedł o własnych siłach. Wejściem na Czupel zakończyliśmy górski sezon 2008.

 
 
 
 

Nocowaliśmy w bardzo przyjemnym pensjonacie nad Jeziorem Międzybrodzkim, a następnego dnia zwiedzaliśmy już górę Żar. Niezalesione stoki góry są doskonałym miejscem do lotów na paralotniach, a u podnóża znajduje się lotnisko szybowcowe. Na szczyt wjeżdża kolej zębata, której wagoniki zostały przeniesione z Gubałówki. Płaski wierzchołek Żaru został sztucznie wyrównany i zajmuje go jezioro należące do kompleksu elektrowni szczytowo-pompowej, uzupełniającej energię elektryczną w przypadku spadku poziomu zasilania. Wszystko to tworzy idealne miejsce do wycieczki i zabaw z Maluchem, który może prawie dotknąć samolotów i szybowców i przejechać się kolejką. Przestrzegamy jednak przed wyjazdem w dni wolne, z uwagi na tłumy zmotoryzowanych turystów.

Na zakończenie naszego wyjazdu odwiedziliśmy Park Miniatur w Inwałdzie – wiosce niedaleko Andrychowa. Szczególnie odradzamy zwiedzania tego miejsca z małymi dziećmi!!! Bezdrzewny teren wypełniony jest siecią strumyków, wśród których rozrzucone są bezładnie miniatury znanych budowli. Nie znajdziemy tutaj nawet odrobiny cienia! Nie można tutaj odpocząć, głośna muzyka disco polo, która ma uprzyjemniać jazdę na karuzeli, wdziera się głęboko w głowę. Ponadto, jest ścisły zakaz, pod groźbą kary pieniężnej, wchodzenia na trawę, co dla biegających dzieci jest strasznym zakazem!! Wszystkie atrakcje (karuzela czy malutki pociąg jeżdżący w kółko) są zabronione dla dzieci do 3 lat. Nie mamy nawet możliwości wykupienia dodatkowego biletu, jeżeli nasze dziecko chce skorzystać z karuzeli razem z mamą czy z tatą. Podsumowując, są tam tylko zakazy i naprawdę trudno nam było wytłumaczyć Adasiowi, dlaczego nie może przejechać się malutkim pociągiem, z którego korzystał nieraz bawiąc się na osiedlowym wesołym miasteczku.

 

 

Mikrowstępniak, czyli co słychać w Klubie


 

Mikro-wstępniak (NR 2/2014) Walne za nami. Zwróćcie uwagę na duże zmiany w Zarządzie - będą nas, mam nadzieję skuteczniej, wspierać Michał Drożdż i Maciek Strzemski. Dziękuje także wszystkim, którzy wpłacili składki, dzięki którym moglismy spokojnie wesprzeć rejestrację w PZA Klubu Wysokogórskiego Lublin. Dzięki temu będziemy mogli znacznie rozszerzyć nasze możliwości turystyczne w Tatrach i umożliwić podnoszenie kwalifikacji członków w uprawianiu ambitniejszych form turystyki górskiej.  Wkrótce rusza nowy projekt rowerowy "Płynie Wisła, płynie...", zaawansowany jest też stan przygotowania wyprawy bałkańskiej w koronie gór Europy. Możliwości turystyczne MKT dzięki KWL będą sięgać w tym roku szczytów Alp i Dolin Himalajów - byle tylko znaleźli się chętni. Z turystycznym pozdrowieniem...    
 

webmajster