Najwyższe wzniesienie w Beskidzie Makowskim jest bardzo przyjemnym celem do krótkich wędrówek z dzieckiem, zwłaszcza starszym i zainteresowanym astronomią. Ze wsi Wiśniowa boczna droga wprowadza na Przełęcz Jaworzyce, a potem do Parylówki i parkingu u podnóża góry, skąd po 2,5-kilomterowym spacerze wygodną, szutrową drogą można wejść na szczyt Lubomira. Na wierzchołku przed II wojną światową powstało niewielkie obserwatorium astronomiczne. Teren pod placówkę naukową przekazał książę Kazimierz Lubomirski i stąd szczyt góry nosi imię darczyńcy. Stare obserwatorium na Lubomirze na trwałe zapisało się w historii światowej astronomii. W 1925 roku kierownik obserwatorium Lucjan Orkisz, a następnie 11 lat później astronom amator z pobliskiej Węglówki – Władysław Lis, odkryli nie opisane dotąd komety. Podczas wojny pasmo Lubomira i Łysiny było miejscem stacjonowania oddziałów partyzanckich i latem 1944 roku obserwatorium wraz ze znajdującym się obok budynkiem mieszkalnym zostało spalone przez Niemców. 6 października 2007 roku otwarto na szczycie nowe obserwatorium astronomiczne imienia znanego astronoma i prof. UJ Tadeusza Banachiewicza. Posiada ono dwie kopuły obserwacyjne, z których jedna jest wyposażona w teleskop. Obserwatorium wzniesiono od podstaw w ramach projektu unijnego „Zapomniany Raj – Turystyczna podkowa” z inicjatywy wójta gminy Wiśniowa – Juliana Murzyna. Niedługo w pobliżu powstanie również schronisko turystyczne i zalew wodny.

 
 
 
 

Lubomir zdobyliśmy w pewnym sensie przypadkowo w trakcie poszukiwań drogi wejścia na Mogielicę, dzień po zejściu z Turbacza. Ze stoków Mogielicy wycofaliśmy się spod szczytu Krzystonów powyżej wsi Półrzeczki. Do podnóża Lubomira dotarliśmy przez wieś Szczyrzyc, w której znajduje się zabytkowy klasztor cystersów. Opactwo liczy ponad 750 lat i słynie z cudownego obrazu Matki Boskiej Szczyrzyckiej. Cystersi szczyrzyccy założyli między innymi miasto Nowy Targ, ale opactwo słynie też z działającego do 1997 browaru. Tradycyjna receptura piwa ze Szczyrzyca składała się z „palonego ziarna, cykorii i chmielu”.

U podnóża Lubormira samochód można zaparkować nieopodal powstającego schroniska. Niedaleko znajduje się drewniana wiata. Stamtąd bez przeszkód zdobyliśmy szczyt, ale musieliśmy poczekać kilkanaście minut, żeby zwiedzić obserwatorium. Oprowadza po nim, w określonych godzinach, dyżurujący pracownik. Adasiowi wnętrze schroniska, a może bardziej konieczność wysłuchania przewodnika, bardzo się nie spodobały. Oznajmił to głośnym krzykiem, pan przewodnik również zaczął mówić głośniej, więc wycofałam się z Maluchem, aby przynajmniej Pawłowi dać możliwość zapoznania się z historią obiektu. Obserwatorium zwiedziliśmy w prawdziwie astronomicznym tempie. Adasia zainteresowała jedynie obrotowa kopuła, w której stoi teleskop. Z drugiej strony prezentacja słońca nie wypadła najlepiej i w okularze widać było tylko jasną plamę, którą podobno była tarcza słońca przesłonięta przez chmury. Po zejściu ze szczytu ugotowaliśmy obiad, a następnie wyruszyliśmy na dalsze poszukiwanie najlepszej drogi na szczyt Mogielicy.

 
 

Mikrowstępniak, czyli co słychać w Klubie


 

Mikro-wstępniak (NR 2/2014) Walne za nami. Zwróćcie uwagę na duże zmiany w Zarządzie - będą nas, mam nadzieję skuteczniej, wspierać Michał Drożdż i Maciek Strzemski. Dziękuje także wszystkim, którzy wpłacili składki, dzięki którym moglismy spokojnie wesprzeć rejestrację w PZA Klubu Wysokogórskiego Lublin. Dzięki temu będziemy mogli znacznie rozszerzyć nasze możliwości turystyczne w Tatrach i umożliwić podnoszenie kwalifikacji członków w uprawianiu ambitniejszych form turystyki górskiej.  Wkrótce rusza nowy projekt rowerowy "Płynie Wisła, płynie...", zaawansowany jest też stan przygotowania wyprawy bałkańskiej w koronie gór Europy. Możliwości turystyczne MKT dzięki KWL będą sięgać w tym roku szczytów Alp i Dolin Himalajów - byle tylko znaleźli się chętni. Z turystycznym pozdrowieniem...    
 

webmajster