Jest najwyższym szczytem po polskiej stronie Beskidu Niskiego w paśmie Gór Hańczowskich. Lackowa położona jest pomiędzy słynącymi z dobroczynnego klimatu i unikalnych wód mineralnych uzdrowisk: Krynicą na zachodzie, a Wysową na wschodzie, na granicy ze Słowacją. Czasem żartobliwie nazywana Górą Policyjną (ze względu na wysokość). Zachodnia ściana góry, którą biegnie zielony szlak turystyczny, jest najbardziej stromym w Beskidzie Niskim, a nawet w całych Beskidach odcinkiem znakowanego szlaku turystycznego. Na północnych stokach Lackowej znajdują się pozostałości szańców konfederatów barskich z 2. połowy XVIII wieku. Dwieście lat temu wierzchołek góry nie był zalesiony i służył za punkt sygnalizacyjny, dlatego też nazywano go również „Chorągiewką Pułaskiego". Służył dowodzonym przez Kazimierza Pułaskiego konfederatom jako punkt sygnalizacyjny. Na szczycie umieszczano chorągiew, za pomocą której porozumiewały się obozy w Izbach i Blechnarce. Pamiątką tych wydarzeń jest także przełęcz Pułaskiego rozdzielająca Ostry Wierch od Lackowej.

 
 
 
 

Rejon Lackowej, z wyjątkiem miejscowości Wysowa, nie jest popularnym terenem turystycznym. U podnóża szczytu znajduje się wioska Izby. Odjeżdżając nieco dalej od wsi, docieramy do Bielicznej, w której znajduje się samotna, bielona kapliczka. My zdecydowaliśmy się na nocleg pod namiotem w Izbach, ale nie udało się nam znaleźć tam dogodnego miejsca do biwaku. Wyjechaliśmy w kierunku Mochnaczki stromą drogą, przy której na wybitnym wzniesieniu stoi stylowy „Dom na Łąkach”. Ceny noclegu w pokojach są zapewne zawrotne, ale gościnni gospodarze pozwolili nam rozbić namiot w przepięknej scenerii znajdującego się wokół ogrodu. Walorem kwatery są przede wszystkim plac zabaw dla dzieci (gospodarze są młodymi rodzicami) oraz przyjacielskie psy. Bernardyn, przewyższający wzrostem Adasia, nie odstępował nas na krok.

 
 
 
 

Po zwinięciu obozowiska następnego dnia rano, zjechaliśmy samochodem do Izb i wzdłuż ogrodzenia wielkiej, prywatnej stadniny koni, w której hodowane są także krowy rzadkich ras, dotarliśmy po gruntowej drodze w pobliże Przełęczy Beskid (644 m n.p.m.). Z niej, znakowany szlak turystyczny, wyprowadził nas na szczyt Lackowej. Choć odległość do wierzchołka nie jest zbyt wielka, podejście było jednym z trudniejszych, które przyszło nam pokonać. Stromizna jest tak wielka, że dla bezpieczeństwa Adasia, Paweł musiał podczas wspinaczki używać rąk. Dodatkowo, w celu zabawiania Malucha, recytował razem z Adasiem „Lokomotywę” Tuwima i dotarł do grzbietu szczytowego zalany potem. Później nie było jednak większych problemów ze zdobyciem szczytu. Adaś o własnych siłach pokonał ostatnie kilkaset metrów płaskiego grzbietu i zdobył zarośnięty bukową puszczą szczyt Lackowej. Zejście, chociaż trochę emocjonujące, ze względu na ekspozycję, zakończyło się szczęśliwie. Już po dwóch godzinach od zdobycia szczytu byliśmy w drodze na skróty do Tylicza, a potem przez Krynicę, Muszynę i Piwniczną wjechaliśmy w dolinę Suchej Wody do Obidzy, znajdującej się w Beskidzie Sądeckim.

 
 
 
 
 
 

 
 

Mikrowstępniak, czyli co słychać w Klubie


 

Mikro-wstępniak (NR 2/2014) Walne za nami. Zwróćcie uwagę na duże zmiany w Zarządzie - będą nas, mam nadzieję skuteczniej, wspierać Michał Drożdż i Maciek Strzemski. Dziękuje także wszystkim, którzy wpłacili składki, dzięki którym moglismy spokojnie wesprzeć rejestrację w PZA Klubu Wysokogórskiego Lublin. Dzięki temu będziemy mogli znacznie rozszerzyć nasze możliwości turystyczne w Tatrach i umożliwić podnoszenie kwalifikacji członków w uprawianiu ambitniejszych form turystyki górskiej.  Wkrótce rusza nowy projekt rowerowy "Płynie Wisła, płynie...", zaawansowany jest też stan przygotowania wyprawy bałkańskiej w koronie gór Europy. Możliwości turystyczne MKT dzięki KWL będą sięgać w tym roku szczytów Alp i Dolin Himalajów - byle tylko znaleźli się chętni. Z turystycznym pozdrowieniem...    
 

webmajster