Nazywana jest także Górą Świętej Katarzyny i jest najwyższym szczytem Pasma Łysogór w obszarze ochrony ścisłej Świętokrzyskiego Parku Narodowego. Przez znaczną część turystów góry te nie są uznawane za góry, jednak jeśli zdobywa się Łysicę od Świętej Katarzyny albo ogląda szczyt z Kraińskiego grzbietu (droga boczna na Krajno), Łysica robi prawdziwie górskie wrażenie. Góra ma dwa wierzchołki. Wschodni wierzchołek, nazywany Skałą Agaty lub Zamczyskiem, wznosi się na wysokość 608 m n.p.m. Jest to skalna grań o długości ok. pół kilometra. Na wyższym wierzchołku zachodnim znajduje się pamiątkowy krzyż z 1930 r. oraz wieża triangulacyjna. Wejście na szczyt zajmuje ok. 50-60 minut, droga jest przyjemna, niezbyt stroma. Szlak prowadzący na szczyt zaczyna się we wsi Święta Katarzyna i przebiega przez całe Łysogóry. Łysica jest całkowicie porośnięta lasem, dlatego też widoki podczas drogi i ze szczytu są bardzo ograniczone. Tylko od strony północnej i południowej szczyt otaczają gołoborza i są to jedyne miejsca widokowe, specjalnie udostępnione dla turystów. Najwyższy punkt w okolicy w otoczeniu jodłowej puszczy był od wieków miejscem pogańskiego kultu. Stąd wzięły się prawdopodobnie legendy o sabatach czarownic, odbywających się na Łysicy i pobliskiej Łysej Górze. Zakonnicy, którzy zwalczali stare obrzędy wybudowali w Św. Katarzynie i na Św. Krzyżu klasztory. Klasztor benedyktynów (obecnie oo. Oblatów) na Św. Krzyżu na szczycie Łysej Góry, czyli Łyśca, stał się miejscem pielgrzymek po tym, jak węgierski królewicz Emeryk podarował powstającemu klasztorowi relikwię krzyża świętego. Opactwo zostało założone przez Bolesława Chrobrego w 1006 rok. W klasztorze, oprócz relikwii znajduje się w krypcie zmumifikowane ciało księcia Jeremiego Wiśniowieckiego, choć wielu naukowców podważa autentyczność obu pamiątek.

Łysica to pierwszy zdobyty przez nas szczyt z listy KGP. Podczas tej wędrówki dzielnie towarzyszyła nam cała rodzinka Paprzyckich. Z perspektywy wędrowania po górach z małym dzieckiem, Łysica to jeden z najłatwiejszych szczytów do zdobycia, który nie nastręcza praktycznie żadnych trudności. Oczywiście pod warunkiem, że nasz Maluch lubi oglądać świat siedząc w nosidełkach. Mamy to szczęście, że Adaś bardzo lubi ten sposób podróżowania. W momencie zdobywania Łysicy miał skończone pół roczku i nosiliśmy go w nosidełkach przednich. Adaś dzielnie „maszerował” z tatą, który co chwila podawał mu kamyczki, a nasz Maluch z wielką radością rzucał je z powrotem na ziemię. Szczyt zdobyliśmy późnym popołudniem, a Adaś kołysany równym krokiem podczas zejścia, zasnął pełen wrażeń.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 

Mikrowstępniak, czyli co słychać w Klubie


 

Mikro-wstępniak (NR 2/2014) Walne za nami. Zwróćcie uwagę na duże zmiany w Zarządzie - będą nas, mam nadzieję skuteczniej, wspierać Michał Drożdż i Maciek Strzemski. Dziękuje także wszystkim, którzy wpłacili składki, dzięki którym moglismy spokojnie wesprzeć rejestrację w PZA Klubu Wysokogórskiego Lublin. Dzięki temu będziemy mogli znacznie rozszerzyć nasze możliwości turystyczne w Tatrach i umożliwić podnoszenie kwalifikacji członków w uprawianiu ambitniejszych form turystyki górskiej.  Wkrótce rusza nowy projekt rowerowy "Płynie Wisła, płynie...", zaawansowany jest też stan przygotowania wyprawy bałkańskiej w koronie gór Europy. Możliwości turystyczne MKT dzięki KWL będą sięgać w tym roku szczytów Alp i Dolin Himalajów - byle tylko znaleźli się chętni. Z turystycznym pozdrowieniem...    
 

webmajster