Plany MKT na lato 2009 r. praktycznie nie istniały, a członkowie Klubu rozjechali się w różne strony, więc także i ja zaplanowałem indywidualny wyjazd w Dolomity. Towarzyszyli mi Iwona i Jarek, nie członkowie, ale zapewne sympatycy MKT, a głównym celem było oczywiście wspinanie. Zaczęliśmy od wizyty w stolicy Dolomitów, Cortinie d’Ampezzo, gdzie po długiej podróży humor poprawiła nam prawdziwa włoska pizza. A później było juz tylko wspinanie i chodzenie po górach.

Najpierw działaliśmy w masywie Sella, w którym spędziliśmy cały tydzień na „dzikim” biwaku z wszelkimi wygodami, między innymi w postaci gęstych kosówek i wodospadu. Ze względu na tak rozwinięte zaplecze sanitarne miejsce naprawdę godne polecenia. Drugą część wyjazdu wypełniło zdobywanie południowej ściany Tofany di Rozes, a w międzyczasie chodziliśmy turystycznie po okolicach najwyższego szczytu Dolomitów, Marmolady i słynnych Tre Cime di Lavaredo oraz wspinaliśmy się w rejonach bardziej sportowych, między innymi na Cinque Torri.

Efektem wyjazdu było wejście zachodnią granią na najwyższy szczyt Dolomitów, Marmolady (3343 m), przejście kilku dróg górskich o trudnościach od V+ do VII oraz kilkunastu dróg sportowych. I mocne postanowienie, że jeszcze tam wrócimy.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

 

 

Mikrowstępniak, czyli co słychać w Klubie


 

Mikro-wstępniak (NR 2/2014) Walne za nami. Zwróćcie uwagę na duże zmiany w Zarządzie - będą nas, mam nadzieję skuteczniej, wspierać Michał Drożdż i Maciek Strzemski. Dziękuje także wszystkim, którzy wpłacili składki, dzięki którym moglismy spokojnie wesprzeć rejestrację w PZA Klubu Wysokogórskiego Lublin. Dzięki temu będziemy mogli znacznie rozszerzyć nasze możliwości turystyczne w Tatrach i umożliwić podnoszenie kwalifikacji członków w uprawianiu ambitniejszych form turystyki górskiej.  Wkrótce rusza nowy projekt rowerowy "Płynie Wisła, płynie...", zaawansowany jest też stan przygotowania wyprawy bałkańskiej w koronie gór Europy. Możliwości turystyczne MKT dzięki KWL będą sięgać w tym roku szczytów Alp i Dolin Himalajów - byle tylko znaleźli się chętni. Z turystycznym pozdrowieniem...    
 

webmajster